środa, 25 listopada 2015

jak ograniczyć kupowanie kosmetyków,czyli czy to wszystko i jeszcze trochę,jest Ci niezbedne?




My kobiety kochamy kosmetyki. Sama je uwielbiam. Faktycznie przyznaję, że nie kupuję tych z najwyższej półki, raczej te średniaki. Nie uważam jednak, by było to złe, czy znowu powoduje że czuję się gorsza. Nigdy nie miało to miejsca. Może głównie dlatego, że nie sądzę, by moją wartość wyznaczała kosmetyczka.

Przechodząc do rzeczy. Promocje kuszą. Właśnie kończą się przeceny w Rossmannie. Sama połakomiłam się na kilka drobiazgów, ale oprócz tego, co postanowiłam nie kupiłam nic więcej. Bardzo mnie to cieszy. ;) Brawo Ja!

Ale co zrobić,jeśli już mamy za dużo kosmetyków?

Po pierwsze przejrzeć swoje "zapasy". Możliwe, że ilość kosmetyków jest przytłaczająca, jak wojenny arsenał. ;) Wówczas warto zastanowić się, czy to faktycznie jest nam potrzebne, czy używamy wszystkiego tak, jak to planowałyśmy, czy jedynie większość kosmetyków leży i czeka na przysłowiowe lepsze czasy, albo ewentualne przeterminowanie. Jeśli chodzi o owo przeterminowanie. Warto spisać daty przydatności naszych kolorowych dobroci - ja tak zrobiłam. ;) w większości moje kosmetyki skończą się w grudniu 2016 roku. ;) Dobry pretekst, by zrobić sobie prezent na kolejne święta, w postaci limitowanych przedświątecznych nowości. :)
Ale mamy ograniczyć ilość, a nie planować zakupy.

Czy jest jakieś REMEDIUM na wysypujące się z szafki lub toaletki kosmetyki ?
Jasne, że tak. ;) oddaj to czego nie używasz koleżance,mamie lub siostrze. Oczywiście nie mam na myśli przeterminowanych produktów. Zużywaj produkty na bieżąco i nie dokupuj kolejnych, bo zaświeciły Ci się oczy przed szafą pełną kosmetyków. Nie kupuj na zapas piętnastej szminki w tym samym kolorze, albo cieni o takim samym wykończeniu, mimo że identyczna paleta, prawie w nienaruszonym stanie, leży i zwyczajnie nieużywana, marnuje się. 

Radość z zaoszczędzonych pieniędzy, będzie tym większa, o ile coś z tej kwoty, rzeczywiście poleży na koncie..... ;) 


A co Wy robicie, by ograniczyć ilość kosmetyków ?


buziaki xoxo

czwartek, 12 listopada 2015

urodowo-duchowe dywagacje

Hej !



jestem mamą, będę mamą, ale czy to znaczy, że mam przestać o siebie dbać ?
Dlaczego w społeczeństwie pokutuje przekonanie, że młoda matka, musi być zaniedbana i nieumalowana?
Dlaczego wszyscy wkoło uważają, że nie można znaleźć czasu na 20 minutową przyjemność, jaką dla kobiety jest ładne ubranie się i zrobienie make upu? Mam koleżankę, teraz już mamę dwójki maluchów - córeczka ma ponad 3 latka, synuś prawie 2. Wiecie co zrobiła dwa dni po porodzie, który trwał 25 godzin ? Zrobiła kreskę na oku. Stwierdziła potem, że poświęcenie chwili na taką czynność to przysłowiowy Pikuś, przy tym co przeżyła przy rodzeniu córki. 

I tak, ma rację. Zrobiła sobie przyjemność, poczuła się lepiej dzięki takiej pierdołce. Niewiele potrzeba. To była taka "nagroda" - będę wyglądać ładnie, należy mi się, wczoraj osiągnęłam coś, co jest wielkim wyzwaniem. 

Makijaż, tak mi wystarczy 20 minut. :) więcej nie potrzebuję. Nie chodzi też o strojenie się, jak na bal przebierańców. Wystarczy, że świeżo upieczona mama nie będzie chodzić w dresie cały dzień po domu. Jasne, ja wiem, że w dresie to wygodnie, ale czy to nie może być chociaż ładny, niepowyciągany dres sprzed 10 lat? Może ! Tak naprawdę wystarczy chcieć. 


Nie chcę też robić tu porównań zwykłej młodej mamy do mam-celebrytek. One mają sztaby stylistów i makijażystów i 3 niańki w domu. One nie są superhero. Każda z nas mogłaby takim superhero być przy takim zapleczu pomocników. ;)

Swoją drogą, ja rozumiem, że będzie ciężko po porodzie, bo Mała będzie płakać, nie będę potrafiła wszystkiego przy Niej zrobić sama, będziemy się tego uczyć z mężem. Będę zmęczona i niewyspana. Ale nie będę odbierała sobie tego, co sprawia, że czuję się lepiej. 
Bo szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko. I warto o tym pamiętać.

zdj. pochodzą ze stron babyonline.pl oraz czerwonyobcas.pl

środa, 11 listopada 2015

Masz w brzuchu temperamentne dziecko ?

Cześć Kochani !

Od początku, jak tylko dowiedzieliśmy się o ciąży, zaczęłam zastanawiać się, jakie będzie nasze dziecko. Spokojne i ułożone, czy może trafi nam się mały łobuz i figlarz? Nie sądziłam jednak, że będzie wyjątkowo grzeczne, ja dawałam Jazzu mojej mamie, mój mąż, swojej podobno też. Po urodzeniu było tylko gorzej. :D

O temperamencie dziecka, w czasie jego życia prenatalnego, trochę poczytałam, ale w większości, były to szczątkowe informacje. Najistotniejszą kwestią, jest to, że temperament kształtuje się już na etapie zapłodnienia i zależy w 100% od osobliwego połączenia się określonych genów. Patrząc na nasze charakterki, mamy w moim brzuchu Małą Nieugiętą. ;)

Niestety, a może stety, bo jeszcze trochę mamy czasu do rozwiązania. nie mogę porównać, jak Mała zachowuje się będąc już poza brzuchem..za to w brzuchu...szaleniec, mała głupotka, która dokazuje, podskakuje i wariuje..


Ja pierwsze ruchy poczułam dość szybko, bo już w 17 tygodniu. I nie, nie były to moje jelita ! Czy ludzie naprawdę myślą, że ciężarne, nie potrafią tego odróżnić ? Bulgoczącego jelita, od muskania i delikatnego pukania od środka brzucha? Hej, znam swój organizm, od prawie 26 lat! ogarniam co się w nim dzieje i bacznie obserwuję...to chyba jasne, tym bardziej, jak jest się w pierwszej ciąży.

Czy ta wczesna aktywność przełoży się na Jej życie po porodzie ?

Jeśli tak, to z moich obserwacji, będzie budzić się o 7:30, walczyć do 9, potem o 11:00 przez następne 2 godziny kolejna porcja kopniaków. Daje mi odpocząć do 17:00, co nie znaczy, że się nie rusza i nie rozpycha.:) oczywiście, że to robi,ale odrobinę delikatniej - daje matce trochę wytchnienia. :D 
Potem znów seria niefortunnych wypychań i kołysań pupką i bioderkami, by próbować zasnąć razem z nami około północy. 

Przyznam jednak, że wolę, gdy to robi, inaczej oszalałabym ze zmartwienia, że coś złego się dzieje, bo się nie rusza. Działa to też w drugą stronę, czasem jest tak aktywna, że w głowie huczy mi myśl, że dzieje się coś zagrażającego Jej życiu.






W nocy, kiedy ja wstaję do toalety (czasem i 5 razy ! ), ona też się budzi i buszuje przez kolejne pół godziny. :) Mały Szatanek, ale jakże kochany.

Niestety wciąż brak jednoznacznych potwierdzeń, na temat zachowania i charakteru dziecka z czasu życia prenatalnego i po porodzie. Fora pękają w szwach, jedne mamy mówią, że dzieci fikają tak samo, jak w brzuszku, inne wręcz odwrotnie... 

A jak jest w rzeczywistości? Jak było u Was? 



buziaki xoxo

34 tydzień






















hej! 


Myślę, że warto się przywitać na początek - jestem Ola, chyba dla wszystkich jestem Olą. Krótko i prosto. ;) 
Mieszkam z mężem nad naszym pięknym, polskim morzem, ale znajomi mówią, że jak tylko się odezwę, słychać, że ze mnie prawdziwa Kujawianka, bo śpiewam końcówki... Możliwe, że coś w tym jest, bo czasem sama się na tym łapię.

Próbowałam pisać o różnych rzeczach, ale skupiałam się tylko na jednej kwestii. Teraz myślę, że nie było warto tak się ograniczać, bo lubię wszystko i ciuchy i kosmetyki i elektronikę. Tematyka lifestyle'owa także nie jest mi obca. 
Jednak od 30 tygodni, bo dość szybko dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami, najbardziej interesuje mnie ta Mała Istotka, która mieszka sobie w moim brzuszku... No ok, brzuszkiem już go ciężko w sumie nazwać, bo pączkujemy nieźle, a jeszcze trochę do końca zostało!

To chyba tyle słowem wstępu.
Mam nadzieję, że będziecie do nas zaglądać, bo zamierzamy się dopiero rozkręcić!